Przejdź do treści
Strona Facebook (nowe okno) Strona Tweeter.com (nowe okno) Strona Youtube.com (nowe okno)

NLAB. Pierwsza kohorta

czwartek, Styczeń 3, 2019

Akanza. Nexbio. SPINO. Clinic Hunter. Pierwsza kohorta. 3 Barts & Mart, którzy dzięki programowi akceleracyjnemu NLAB znaleźli się w Nevadzie. Na krótko? Na długo? Z czym pojechali i co udało im się osiągnąć na miejscu? O tym i nie tylko dowiecie się z naszego reportażu.

 

NLAB Nevada-Lubelskie Acceleration Bridge
NLAB. Pierwsza kohorta. Od prawej: Marcin Stachyra (NEXBIO), Bartosz Wawrzyszak (SPINO), Bartosz Prokopowicz (Clinic Hunter), Bartłomiej Bielecki (AKANZA).

 

NLAB. Pierwsza kohorta

To blisko 40 min wywiadów i ujęć z Las Vegas, jakiego nie znacie.

To wypowiedzi osób, które przez 2 tygodnie ciężko pracowały nad prezentacjami, spotkaniami B2B i modyfikacjami swoich modeli biznesowych.

To wypowiedzi mentorów ze stanu Nevada, którzy przyjmowali i oceniali biznesowy potencjał naszych rodaków.

To materiał, który musisz zobaczyć, jeśli kiedykolwiek myślałeś o ekspansji zagranicznej, ale bałeś się spróbować. ↘

 

 


 

NLAB. Pierwsza kohorta. Wywiady z przedsiębiorcami, którzy dzięki konkursowi NLAB: Nevada-Lubelskie Acceleration Bridge wyjechali do Nevady w celu ekspansji zagranicznej na rynek amerykański.

 

Program NLAB: Nevada-Lubelskie Acceleration Bridge jest pierwszym tego typu przedsięwzięciem realizowanym w wymiarze transatlantyckim na poziomie regionalnym i stanowym. Decyzję o jego realizacji Województwo Lubelskie podjęło z partnerami z Nevady w 2017 r. i już tego samego roku 17 października podczas wspólnej konferencji ówczesny marszałek Sławomir Sosnowski, ówczesny wicemarszałek Krzysztof Grabczuk oraz Gubernator stanu Nevada Brian Sandoval podpisali list intencyjny o realizacji pilotażu programu NLAB. Od tamtego czasu rozpoczęła się praca nad szczegółami projektu, w ramach której został przeprowadzony dialog techniczny z podmiotami wyspecjalizowanymi w rozwoju działalności start-upowej.

 

W imieniu Biznes Lubelskie pytania zadawał Krzysztof Buczyński, Specjalista "Pro-Export" i Pilot Inwestycyjny w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubelskiego.

 

 

Paweł Pietrasieński Governor's Office of Economic Development
Paweł Pietrasieński: Spotkamy się z przedstawicielami z Nevady w Las Vegas, którzy nota bene są bardzo zainteresowani rozwojem relacji akademicko-badawczych właśnie z uczelniami woj. lubelskiego.

 

Paweł Pietrasieński, Director of Special Projects, Nevada Governor’s Office of Economic Development

Paweł Pietrasieński: Rozpoczęliśmy dzisiaj drugi tydzień akceleracji firm w stanie Nevada. Jesteśmy po tygodniu intensywnych spotkań w północnej Nevadzie (Carson City, Reno, Region Lake Tahoe). Teraz rozpoczynamy drugą część poświęconą przede wszystkim Las Vegas i tutejszemu ekosystemowi.

Muszę przyznać, że firmy, które są z nami, ze spotkania na spotkanie są coraz lepsze. Pierwszy pitching, który był zorganizowany zaraz po ich przylocie został bardzo poważnie doszlifowany. Mentorzy zmienili bardzo wiele, nie tylko w sposobie prezentacji, bo to tak jakby drugorzędna sprawa, ale przede wszystkim zmienili część modeli biznesowych, które firmy w tej chwili prezentują. Można by powiedzieć, że z minuty na minutę, z dnia na dzień ich szanse na znalezienie partnera czy biznesowego inwestora, klienta indywidualnego bądź korporacyjnego rosną, ponieważ ich oferta jest dużo lepiej w tej chwili dostosowana.

Większość firm deklaruje, że tu wróci. Nie ulega wątpliwości, i to słyszymy od najlepszych mentorów tutaj, że rozmowy biznesowe, które kończą się kontraktem, zajmują czas. Najważniejsze jest to, że powstało coś, co można nazwać zaufaniem po obu stronach, tzn. firmy zaczynają zawierzać mentorom, a mentorzy zaczynają wierzyć firmom, że tkwi w nich duży potencjał, a chodzi przecież o to, aby dla firm z woj. lubelskiego otworzyć tutaj, poprzez Nevadę, największy rynek konsumencki świata.

Krzysztof Buczyński: Co nas czeka jeszcze w tym tygodniu?

Paweł Pietrasieński: Dużo różnego rodzaju „atrakcji” dla firm, przede wszystkim wybraliśmy tą instytucję Work In Progress, która jest niesamowicie zlokalizowana w downtown Las Vegas, ale jednocześnie łączy sporo środowisk finansowo-marketingowych w jednym miejscu. To dla firm może być bardzo przydatne. Jutro mają tutaj spotkania one-on-one. Odwiedzamy też firmy, w których pewną znaczącą rolę odgrywają także Amerykanie polskiego pochodzenia. Jutro będziemy w jednej z największych firm technologicznych w Nevadzie AHERN i tam będziemy podejmowani przez dyrektora ds. Rozwoju Biznesowego, Toma Wilczka. Nazwisko nieprzypadkowe – Polak, odwiedzał już Lublin.

Co więcej, będziemy także spotykać się ze strategicznym naszym partnerem, Polsko-Amerykańską Izbą Gospodarczą, która znakomicie zna relacje handlowe i inne pomiędzy Polską i Stanami Zjednoczonymi, w tym w szczególności stanu Nevada.

Odwiedzamy także inne Izby Gospodarcze, ale co chyba najważniejsze, będziemy także spotykać się na elemencie komercjalizacyjnym z największą firmą technologiczną Nevady, czyli SWITCH. Tam też spotkamy się z przedstawicielami z Nevady w Las Vegas, którzy nota bene są bardzo zainteresowani rozwojem relacji akademicko-badawczych właśnie z uczelniami woj. lubelskiego, co oczywiście jest dla nas wyróżnieniem, ale też i wyzwaniem, któremu musimy sprostać, więc budujemy te obie nogi. Noga, która jest poświęcona wspieraniu firm, jak najlepszym ich zaprezentowaniu wobec tutejszych środowisk biznesowych, ale z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że temu wszystkiemu muszą towarzyszyć coraz silniejsze relacje pomiędzy rządami: stanowym Nevady i Urzędem Marszałkowskim i władzami woj. lubelskiego, jak również pomiędzy poszczególnymi instytucjami i bardzo tu liczymy na współpracę w szczególności pomiędzy Uniwersytetem Nevady w Las Vegas i także Międzynarodowym Instytutem Gier, który jest tutaj liderem na tym globalnym rynku gier, z instytucjami i firmami z woj. lubelskiego.

 

 

Bartosz Wawrzyszak SPINO NLAB
Bartosz Wawrzyszak: Myślę, że największą wartością są ludzie, którzy to organizują, zarówno po stronie lubelskiej, jak i stanu Nevady, ponieważ nic nie działoby się bez ludzi.

 

Bartosz Wawrzyszak, SPINO

Krzysztof Buczyński: Jesteśmy w Vegas, drugi tydzień akceleracji rozpoczęty w ramach programu NLAB. Jakie są twoje wrażenia po tym pierwszym tygodniu na północy stanu oraz po pierwszym dniu w Vegas?

Bartosz Wawrzyszak: Myślę, że paleta możliwości, która została nam przedstawiona na północy Nevady jest genialna, jest po prostu bardzo obszerna. To co bardzo mile zaskoczyło mnie w porównaniu do relacji z europejskimi inwestorami, to otrzymanie krytyki, ale jednocześnie otworzenie dziesięciu innych drzwi poprzez amerykańskich partnerów, w jaki sposób przejść przez swoje obecne problemy i zasymilować się z rynkiem amerykańskim w sposób, który pozwoli nam osiągnąć tutaj sukces. Jeżeli jedne drzwi nam się zamkną, to dziesięć kolejnych nam się otwiera i to jest bardzo fajne.

Krzysztof Buczyński: To taka największa wartość, którą widzisz w programie?

Bartosz Wawrzyszak: Myślę, że największą wartością są ludzie, którzy to organizują, zarówno po stronie lubelskiej, jak i stanu Nevady, ponieważ nic nie działoby się bez ludzi. Program to program, agenda to agenda, ale to ludzie, którzy to robią nadają temu wszystkiemu tempo. To jest coś, co powinno być zauważone i ja jako startupowiec, jak founder potwierdzam – to działa. Mogę to polecić każdemu startupowi, który jest zainteresowany ekspansją na rynki zagraniczne – współpraca z NLAB.

Krzysztof Buczyński: Decydując się na udział w tym projekcie od samego początku, od momentu złożenia aplikacji i formularza zgłoszeniowego, na pewno miałeś jakieś oczekiwania i trochę niepewności, czego się możesz spodziewać po tym programie. Czy do tej pory Twoje oczekiwania są spełnione?

Bartosz Wawrzyszak: Krótka odpowiedź to: tak. Wszystkie moje oczekiwania są spełnione. Mam troszkę przewagę nad resztą startupowców, ponieważ skończyłem szkołę oraz studia w Stanach Zjednoczonych, więc znam dynamikę amerykańską, wiem, co ten naród jest w stanie zrobić i co zaoferować, także zapisując się do programu amerykańskiego organizowanego przez polską stronę rządową miałem pewne obawy, że będzie to namaszczone tym naszym narodowym sceptycyzmem, lecz nic z tych obaw nie przekształciło się w prawdę, także jest to stuprocentowe amerykańskie doświadczenie, ludzie, którzy tutaj są, są niesamowicie otwarci ale i gotowi do pomocy, więc ta firma, która chce tutaj przyjechać w przyszłości powinna być gotowa na niezłe zapierdzielanie.

 

 

Bartłomiej Bielecki AKANZA NLAB
Bartłomiej Bielecki: Nasz biznes pójdzie w innym kierunku niż początkowo chcieliśmy, będziemy koncentrować się na przemyśle gaming.

 

Bartłomiej Bielecki, AKANZA

Krzysztof Buczyński: Rozpoczęliśmy drugi tydzień procesu akceleracyjnego w Nevadzie. Jakie są wrażenia firmy, twoje, jako przedstawiciela firmy AKANZA podczas tego pierwszego tygodnia pobytu?

Bartłomiej Bielecki: Pierwszy tydzień spędziliśmy w Reno na północy Nevady. Mieliśmy ogromną ilość spotkań, zarówno z osobami reprezentującymi władzę, jak i też spotkanie na uniwersytecie, spotkanie z mentorami biznesowymi i w zasadzie z całym otoczeniem biznesu, które tam funkcjonuje. Jesteśmy bardzo zadowoleni, dlatego, że odbyliśmy wiele bardzo obiecujących spotkań. Mieliśmy wspaniały feedback od osób, które przychodziły na te spotkania.

Świetnie zorganizowana jest współpraca pomiędzy panem Pawłem Pietresieńskim a resztą ekipy, także bardzo doceniamy jego pomoc w tej kwestii. Nasze spotkania zaowocowały tym, że proponujemy pivot, czyli nasz biznes pójdzie w troszeczkę innym kierunku niż początkowo chcieliśmy, będziemy koncentrować się na przemyśle gaming, który jest tutaj takim wiodącym w stanie Nevada.

Krzysztof Buczyński: Taki był plan przystępując do programu, że jesteście otwarci na sugestie, rekomendacje, że może coś zmienimy, czy jednak to jest coś, co was zaskoczyło, że w trakcie wychodzi, że musimy dostosować swój biznes, żeby faktycznie go uruchomić na miejscu w Nevadzie? Czy to jest coś, co braliście wcześniej pod uwagę, czy raczej nie?

Bartłomiej Bielecki: Oczywiście w biznesie, zwłaszcza w IT, trzeba być gotowym na takie zmiany wchodząc na nowy rynek, kontaktując się z nowymi ludźmi, mając od nich wspaniały feedback. Bardzo często jest tak, że projekt idzie troszeczkę w innym kierunku, niż pierwotnie miał iść. Myślę, że nie jest to tylko moje wrażenie, ale także pozostałych członków tej naszej pierwszej kohorty, która tutaj się pojawiła.

Krzysztof Buczyński: Odpowiadając krótko – tak lub nie – zadowoleni jesteście?

Bartłomiej Bielecki: Jesteśmy bardzo zadowoleni z przyjazdu tutaj, bardzo pozytywnie zaskoczeni organizacją i efektywnością naszych działań tutaj.

 

 

Marek Golan AKANZA NLAB
Marek Golan: Jest to naprawdę bardzo profesjonalnie przygotowany program. Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak bardzo część amerykańska jest zaangażowana w cały program NLAB.

 

Marek Golan, AKANZA

Krzysztof Buczyński: Ty Marku jesteś w tej nietypowej sytuacji w porównaniu do innych tutaj przedstawicieli firm, że dołączyłeś dodatkowo do przedstawiciela swojej firmy, który brał udział w procesie akceleracji w Lublinie podczas Bootcamp Lubelskie i teraz jako zwycięzca przyjechał tutaj. Ty zdecydowałeś się dołączyć do niego.

Marek Golan: Tak, zgadza się, bo dzięki programowi NLAB nasza firma miała możliwość raz, że wzięcia udziału w tym programie, co nas bardzo cieszy, a dwa, że znaleźliśmy się w grupie dziesięciu firm, które mają możliwość pokazania się przed ewentualnymi inwestorami, czy innymi partnerami biznesowymi w Nevadzie. Natomiast przez to, że tylko jeden członek naszego zespołu mógł uczestniczyć w tym programie, ja postanowiłem z własnych środków dołączyć do mojego przedstawiciela i wziąć udział również w tym programie.

Jestem co prawda tutaj pierwszy dzień, natomiast z tego, co do tej pory zauważyłem, jest to naprawdę bardzo profesjonalnie przygotowany program. Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak bardzo część amerykańska jest zaangażowana w cały program NLAB.

Krzysztof Buczyński: Jakie są twoje oczekiwania wobec twojego osobistego uczestnictwa? Z punktu widzenia CEO: zorientowanie się, co się tutaj dzieje i jakiego wsparcia faktycznie ci ludzie z Nevady mogą udzielić?

Marek Golan: Generalnie moje podejście, czy Bartka podejście jest te same. My jesteśmy firmą, która chce się skalować na rynki zagraniczne. Patrząc na to, w jaki sposób Nevada podchodzi do tego typu współpracy, widzę, że mamy taką możliwość, że dają nam taką możliwość, żebyśmy mogli pracować na tutaj lokalnym rynku. Wiemy też, że bardzo dużo zależy od nas. To co my teraz tutaj wykonamy, będzie rzutowało na to, czy uda nam się skalować na rynek amerykański, czy nie.

 

 

Marcin Stachyra NEXBIO NLAB
Marcin Stachyra: Nevada to jest taki przyczółek na całe Stany Zjednoczone.

 

Marcin Stachyra, NEXBIO

Krzysztof Buczyński: Jesteś ze swoją firmą tutaj jako członek tej pierwszej grupy, tutaj cały czas nazywamy to „kohorty” startupów, które biorą udział w tej akceleracji już stricte w Nevadzie. Jakie wrażenia po pierwszym tygodniu? Teraz zaczęliśmy drugi, ale jakie wrażenia z pierwszego pobytu i ze wsparcia, które tutaj otrzymujecie od strony partnerów nevadyjskich?

Marcin Stachyra: Wrażenia bardzo pozytywne, to był bardzo intensywny tydzień. Drugi będzie pewnie podobnie wyglądał. To, co jest bezcenne dla takich wizyt, jak ta, to możliwość nawiązania bezpośrednich kontaktów zarówno z instytucjami, które wspierają biznes, który przychodzi do Nevady, jak też z potencjalnymi partnerami. Trzeba powiedzieć, że ta droga się rzeczywiście mocno skraca. W przypadku tego projektu, po jednym, dwóch spotkaniach mamy wiele kontaktów, które (i to już od nas zależy i od naszych partnerów) mogą być w fajny sposób użytkowane w najbliższej przyszłości, także same pozytywy.

Krzysztof Buczyński: A jeżeli miałbyś doradzić firmom, które nie zdecydowały się na udział w naszym pilotażowym projekcie, zakładając, że będziemy go realizowali także w przyszłości, co byś chciał powiedzieć tym niezdecydowanym – czy warto?

Marcin Stachyra: Myślę, że nie trzeba się bać. Na pewno dla małych firm, dla startupów wyzwaniem jest fakt, że to się wiąże z wyjazdem na dwa tygodnie w tym przypadku, czasami ciężko jest zostawić ten biznes w Polsce, ale wydaje mi się, że jeśli sprawy są już jakoś poukładane wewnątrz firmy, to warto się pokusić o ten krok i jednak popróbować.

Nevada to jest taki przyczółek na całe Stany Zjednoczone. W naszym przypadku, jesteśmy firmą biotechnologiczną, ale działającą w obszarze sektora agritech, Nevadę traktujemy jako takie miejsce, z którego możemy wyjść do sąsiednich stanów, tam, gdzie rolnictwo jest bardzo dużą częścią gospodarki, tak jak California na przykład, czy Idaho, ale w i w samej Nevadzie udało nam się kilka fajnych, cennych kontaktów zdobyć, które mogą jeszcze zaprocentować w przyszłości.

Krzysztof Buczyński: To jest pilotażowy projekt, jak wspominaliśmy wielokrotnie, składający się z dwóch części: etapu Bootcamp Lubelskie, który już mieliśmy za sobą, który nam pomógł wyselekcjonować tę dziesiątkę zwycięską, która tutaj przyjeżdża, no i oczywiście stricte akceleracji w Nevadzie. Jaki element tego całego programu był taką największą wartością dodaną dla firmy, dla was?

Marcin Stachyra: Jesteśmy w trakcie, ale już teraz mogę powiedzieć, że poznajemy lepiej mechanizmy funkcjonowania rynku amerykańskiego, to raz, ale też i instytucji otoczenia biznesu, bo tutaj jest to bardzo fajnie rozwinięte. Reno i Carson City, tam, gdzie byliśmy w pierwszym tygodniu, to są relatywnie małe ośrodki i dzięki temu ten dystans pomiędzy ludźmi, organizacjami, firmami jest bardzo niewielki. My przyjeżdżając z Polski też ten dystans bardzo mocno skracamy. To może pomóc firmom, które serio myślą o tym, żeby założyć swój oddział, czy założyć jakąś komplementarną firmę, spółkę w Stanach Zjednoczonych i mieć wsparcie także z funduszy, które zapewnione są na miejscu dla firm mających siedzibę w Stanach Zjednoczonych. To już jest warto podkreślenia. Jeśli ktoś naprawdę myśli o tym, żeby otworzyć jakiś oddział tutaj, to program akceleracyjny NLAB jest świetną okazją, aby to zrobić.

 

 

Bartosz Prokopowicz Clinic Hunter NLAB
Bartosz Prokopowicz: W Ameryce liczą się relacje i bardzo dużo można załatwić znając odpowiednie osoby.

 

Bartosz Prokopowicz, Clinic Hunter

Krzysztof Buczyński: Okres spędzony w Nevadzie, czas akceleracji dobiega końca. Jakie są twoje wrażenia, kogo tu spotkałeś, co zrobiłeś? Jakie są twoje doświadczenia po tych dwóch tygodniach w Nevadzie?

Bartosz Prokopowicz: Przede wszystkim jestem bardzo zadowolony. Ciężko to opisać w kilku słowach. Niesamowicie dużo spotkań z wieloma ludźmi. To, czego się nauczyłem już pierwszego dnia, to że w Ameryce liczą się relacje i bardzo dużo można załatwić znając odpowiednie osoby. Nie znając nikogo bardzo trudno jest cokolwiek tutaj zdziałać. Mieliśmy spotkania i ze statupowcami, i z przedstawicielami rządu, z instytucjami, które wspierają biznes, także całe szerokie spektrum. Ciężko mi teraz jeszcze ogarnąć wszystkich ludzi, których poznałem, na LinkedInie z pięćdziesiąt nowych kontaktów, co najmniej. To był największy na pewno benefit. Poza tym zobaczenie, jak tutaj się robi biznes. Byliśmy w kilku firmach, kilku startupach, które się tylko ogląda na filmach – tak jak w Dolinie Krzemowej, tak samo tu w Nevadzie takie startupy działają – więc to było bardzo inspirujące, żeby takie startupy zobaczyć.

Jeśli chodzi o nasz biznes, przede wszystkim starałem się zrozumieć amerykański rynek medyczny i też dostałem dużo zasobów do tego. Na przykład na University of Nevada w Reno spotkałem się z panią profesor, która zajmuje się healthcare od wielu lat, także już mi to dużo dało, czy z kilkoma innymi osobami od healthcare’u. Same pozytywy. Jest to ponad to, czego oczekiwałem, dużo lepiej, niż mogłem się tego spodziewać, jestem bardzo zadowolony.

Krzysztof Buczyński: Wasz case jest nieco inny, niż pozostałych firm. Wy już macie gotowy produkt, usługę właściwie. Czy myśląc tutaj o wejściu na rynek amerykański, po tych dwóch tygodniach, widzicie, że musicie zmienić podejście, które macie i które działa faktycznie w Polsce, żeby zaistnieć tutaj? Macie pomysł, koncepcję, co musicie zmienić, co dostosować?

Bartosz Prokopowicz: Tak, widzimy, że tu jest zupełnie inny rynek. Jeśli chodzi szczególnie o system ubezpieczeń, to zupełnie inny system, niż w Europie. Tak samo, jeśli chodzi o geografię Stanów Zjednoczonych. Nasz biznes polega na tym, że przemieszczamy ludzi do innych miejsc, gdzie leczymy ich w dobrych klinikach, ale dużo taniej. W Stanach jest tak, że cały Wschód to już jest inny obszar, więc musimy bardzo mocno przemyśleć, jak geograficznie to rozegrać, ale też pojawiło się kilka pomysłów na współpracę z firmami ubezpieczeniowymi, co byśmy bardzo chcieli zrobić.

Krzysztof Buczyński: Co byś powiedział – jedną radę dla firm, które zastanawiają się, może się nie zdecydowały z wielu powodów na udział w naszym programie akceleracyjnym. Co byś im powiedział – warto? Nie warto? Jedna wskazówka dodatkowo, co muszą wziąć pod uwagę, jeśli faktycznie chcą tu zaistnieć.

Bartosz Prokopowicz: Myślę, że na pewno warto. Nawet, jeśli w tym momencie nie myślicie o wejściu do Stanów tylko w przyszłości, to to jest taki program, który daje tyle kontaktów, których nie jesteście w stanie zrobić samemu. To jest wartość, której nie da się nawet kupić na rynku w żaden inny sposób. To jest unikatowe i myślę, że warto z tego skorzystać, a będąc już tutaj trzeba wykorzystać swój czas maksymalnie i na pewno ze wszystkimi ludźmi, których się poznało, jak najszybciej follow-upować. Każdego wieczoru to są maile, LinkedIny, żeby jakoś z tymi osobami nawiązać kontakt. Ja teraz już mailuje z co najmniej pięcioma osobami po tych spotkaniach, także myślę, że będą z tego fajne kontakty.

 

 

Piotr Zwierzyk Netins Software IPA LLC NLAB
Piotr Zwierzyk: Tutaj wygląda to tak, że trzeba mieć kogoś, kto do biznesu będzie cię wprowadzał.

 

Piotr Zwierzyk, IPA LLC, Netins Software

Krzysztof Buczyński: Jesteście ze swoją firmą „zainstalowani” w Las Vegas już od paru miesięcy. Jak byś mógł powiedzieć dosłownie tak w dwóch słowach: jakie są wasze wrażenia z tego początku waszych operacji w Nevadzie i jak wam się wiedzie?

Piotr Zwierzyk: Nie jest tak łatwo, jak oczekiwaliśmy. Jesteśmy firmą, która wytwarza oprogramowanie i tak jak pewnie większość firm z Europy myśleliśmy, że przyjedziemy i kontrakt jakikolwiek mamy od razu. Niestety tak nie jest. Trzeba wiele wychodzić. To nie są żarty, że tutaj w Stanach trzeba to zrobić, bo tak się dzieje. Dalej – mimo tego, że mija czwarty miesiąc my te swoje kontakty, network budujemy. Tutaj wygląda to tak, że trzeba mieć kogoś, kto do biznesu będzie cię wprowadzał. Im więcej ta osoba ma doświadczenia, tym bardziej jest ona przez dany biznes postrzegana lepiej. Taki wprowadzający nie zagwarantuje sam sukcesu, czy się kontrakt osiągnie, ale na pewno bardzo mocno pomoże.

My bardzo dużo dostaliśmy tak naprawdę już od pierwszych dni, jak próbowaliśmy. Tak naprawdę nasza przygoda ze Stanami, z Nevadą, zaczęła się na NLABie dokładnie rok temu podczas konferencji. I powiem szczerze, jechaliśmy z takim lekkim uśmiechem, bo w jakiś sposób nie wierzyliśmy tak naprawdę, że do Lublina przyjedzie gubernator Nevady, Brian Sandoval. Jak go zobaczyliśmy, to rzeczywiście troszeczkę się mocno zdziwiliśmy, że tak, przyjechał! Wtedy wzięliśmy po prostu jedną wizytówkę i dotarliśmy do Pawła Pietrasieńskiego z biura GOEDu. Pierwszy raz byliśmy w maju, później był jeszcze jeden przyjazd w lipcu. Od sierpnia teraz już przyjechaliśmy, żeby te „operations” nasze prowadzić. To też jest niezwykle istotna rzecz, bo wszystko zaczyna się w Lublinie, ale jest bardzo dobre przekazanie z Lublina do Nevady, gdzie GOED też bardzo mocno pomaga. GOED jest tym tak naprawdę pierwszym wprowadzającym do danych biznesów. To, że są przestrzenie coworkingowe, w których można pracować, to, że GOED potrafi odpowiednio pomóc, bo nie przychodzi się jako ktoś, kto przyjechał tylko z Polski, ale ktoś, kto pracuje dla gubernatora, współpracuje, może tak. To jest tutaj bardzo mocno istotne, szczególnie gubernator Sandoval, który w Nevadzie ma bardzo wysoki status.

Krzysztof Buczyński: A oprócz takiej wskazówki czysto „odzieżowej”, żeby uzbroić się w dobre buty, jaką miałbyś wskazówkę dla firm, które uczestniczą w tej pierwszej grupie w ramach programu NLAB, czy też dla innych, które się tutaj zainstalują.

Piotr Zwierzyk: Przede wszystkim pokora. Co dzieje się w Polsce, że tam jest jakiś sukces, on tutaj nie znaczy nic. Tu zaczyna się absolutnie od zera i to może nawet delikatnie niżej niż od zera, bo jest się kimś z zewnątrz, kimś obcym. Trzeba na każdym kroku udowadniać swoje kwalifikacje. Druga rzecz – wytrwałość. Bardzo trzeba być wytrwałym, żeby cały czas te kontakty, które się nawiązuje, żeby je odnawiać, przypominać, przypominać się ciągle. Otwartość na zmiany też, bo czasem zakłada się, iż chce się zrobić A, a okazuje się, że niestety trzeba robić B, bo życie uczy tutaj, że czasem trzeba pivotować i robić inne rzeczy i przede wszystkim też, to wiąże się z pokorą, ale trzeba też bardzo mocno słuchać.

Krzysztof Buczyński: Wy bezpośrednio nie uczestniczyliście w naszym programie akceleracji, tej pierwszej edycji, jako, że liczymy, że to będzie pilotażowy projekt. Zapewne znasz pewne założenia programu NLAB, co firmy dostają, więc co uważasz, co sądzisz na temat tego programu?

Piotr Zwierzyk: My tak naprawdę jako Netins cały koszt transferu pierwszych przyjazdów pokrywaliśmy sami. To nie są małe pieniądze, nie są to małe wydatki. Firmy, które dostają to tak naprawdę od lubelskiego to powinny bardzo, bardzo mocno dziękować, powinny bardzo mocno się cieszyć, bo nasze pierwsze dwa przyjazdy i to jeszcze przed podjęciem decyzji, że zakładamy firmę były dosyć kosztowne. My w Polsce jesteśmy dosyć stabilną firmą, więc byliśmy w stanie pokryć to sami, ale dla firm, które przyjeżdżają to jest naprawdę przeogromne wsparcie, chociażby samo finansowanie tego, druga rzecz, że oni przyjeżdżając tutaj nie są zostawieni na lotnisku i „radź sobie sam”. Ten pierwszy krok, czyli takie „wstawienie” firmy do Las Vegas, on już jest wykonany, a firmy, które przyjeżdżają zaczynają ten networking, który jest tu niezwykle istotny, więc mają tak naprawdę wszystko podane na tacy.

 

 

Jarad Wagoner mentor Nevada NLAB
Jarad Van Wagoner: Urząd Marszałkowski wyszedł poza ramy swoich tradycyjnych zadań i znalazł sposób na to, by lubelskie firmy mogły nawiązać nowe relacje biznesowe.

 

Jarad Van Wagoner, Director Of International Business & Policy, R&R Partners

Krzysztof Buczyński: Jeszcze raz dziękuję za Twój udział i wkład w cały program NLAB Nevada – Lubelskie Acceleration Bridge. Co sądzisz z jednej strony o samych firmach, które są tutaj z nami, a z drugiej strony o idei budowania mostu dla lubelskich firm i pomocy w rozpoczęciu ich działalności w Nevadzie?

Jarad Van Wagoner: Przede wszystkim jestem podekscytowany widząc firmy, które przyleciały do Nevady. Zostały wyłonione w sposób konkurencyjny, wiedzą, co chcą osiągnąć, ale jednocześnie są elastyczne. Poza tym Ci ludzie dobrze się przygotowali, odbyli wiele rozmów, które pomogły im być gotowym do przyjazdu i do wejścia na kolejny poziom rozmów biznesowych. To samo w sobie jest ekscytujące.

Cały program jest według mnie bardzo ważny, ponieważ tworzy duże możliwości dla firm, które być może potrzebują pewnego wsparcia, wskazówek i networkingu by wejść na ten most, i by przez niego przejść. To, co Lubelskie i Nevada uczyniły, by ten program zrealizować jest według mnie wyjątkowe i fascynujące. Dzięki temu możemy teraz rozmawiać o tym, w jaki sposób Nevada może stać się ich punktem wyjścia na cały rynek amerykański. Pracując z Województwem Lubelskim udało się zidentyfikować świetne firmy, które są już do tego gotowe. A jeśli nie są jeszcze całkiem gotowe, to są przygotowane na wykonanie tego jednego małego kroku, by faktycznie osiągnąć swój cel. Program jest świetnie przygotowany, dobrze zarządzany i z niecierpliwością czekam na jego rezultaty.

Krzysztof Buczyński: A co sądzisz o pomyśle, że to nie strona biznesowa, nie sektor prywatny zajmuje się start-upami, jak to jest w przypadku akceleratorów, funduszy VC czy innych tego rodzaju podmiotów, lecz to zadanie realizuje administracja publiczna, taka jak nasz Urząd Marszałkowski. To, co zrobiliśmy jest w Polsce wyjątkowe, to pierwszy tego rodzaju program. Jak oceniasz fakt, że to właśnie samorząd zajmuje się kwestiami niejako leżącymi w gestii podmiotów prywatnych?

Jarad Van Wagoner: Dla mnie to bardzo ciekawa kwestia, ponieważ zasadniczo mam dość konserwatywne podejście i jestem za stosunkowo ograniczonymi kompetencjami samorządów. Doceniam jednak, gdy rządy dają ludziom możliwości tworzenia nowych miejsc pracy, zwiększenia produkcji, działania z wyobraźnią i realizacji fascynujących projektów.

Dla mnie ten program to bardzo ciekawy obszar, w który samorząd może wejść jeśli tylko chce być elastyczny, zrobić coś, czego zazwyczaj samorządy nie robią, wziąć na siebie dodatkowe zadania. Dokładnie to zrobił Urząd Marszałkowski. Wyszedł poza ramy swoich tradycyjnych zadań i znalazł sposób na to, by lubelskie firmy mogły nawiązać nowe relacje biznesowe. Czasami niełatwo jest nawiązać takie kontakty, szczególnie jeśli jest się niewielką firmą, która stara się działać na własną rękę. Jeśli jednak to władze samorządowe decydują się nawiązać relacje z władzami innego rządu, czy instytucji, wówczas zdecydowanie łatwiej jest firmom nawiązać takie koneksje biznesowe.

Współpraca między rządami naprawdę może ułatwić rozmowy, które w innym przypadku mogłyby trwać miesiącami czy latami. Dlatego też uważam, że to co robi Urząd Marszałkowski to właśnie przyspieszenie całego tego procesu. Robi to nie dla korzyści dla samego samorządu, lecz dla właścicieli tych małych firm, start-upów, dla ludzi których oni później zatrudnią, którym zapłacą pensje. To w tym wszystkim jest najbardziej fascynujące.

Krzysztof Buczyński: Osobiście znasz obie perspektywy – administracji publicznej, oraz prywatnego biznesu dla którego teraz pracujesz. Jaka byłaby jedna rada, którą dałbyś firmom z Europy, z Polski, które chcą tu przylecieć i właśnie tutaj rozpocząć swoje działania biznesowe. Co przede wszystkim powinni wziąć pod uwagę?

Jarad Van Wagoner: Przede wszystkim powinni wykorzystać kontakty, które teraz nawiązują, do właściwego zrozumienia rynku, na który chcą wejść. Wg mnie to największe wyzwanie. Dla firmy, która wie co chce produkować wyzwaniem jest znajomość nowego rynku. Powinni zatem wykorzystać nawiązywane właśnie relacje do lepszego poznania tutejszego rynku, zrozumienia kto będzie potrzebował ich produktów czy usług, oraz jakimi kanałami najlepiej sprzedawać te produkty i usługi na tym konkretnym rynku. To chyba największa wartość dodana i najważniejszy aspekt programów takich, jak ten.

 

 

Kristopher Sanchez State of Nevada NLAB
Kristopher Sanchez: Wszystkie środowiska, z którym lubelskie firmy się spotykają, wszyscy ludzie są zaciekawieni, chcą rozmawiać i dostrzegają wartość i możliwości wynikające z bycia częścią programu NLAB.

 

Kristopher Sanchez, Director of International Trade at State of Nevada

Krzysztof Buczyński: Jesteś niejako jednym z ojców założycieli relacji, które istnieją pomiędzy Nevadą i Województwem Lubelskim. Od samego początku aktywnie budujesz z nami te relacje. Jak więc ocenisz ich rozwój pod kątem biznesowym, skoro mamy tu z nami nasze lubelskie firmy? Po drugie, co możesz powiedzieć o wsparciu Nevady udzielanym start-upom takim, jak te, które są dzisiaj z nami?

Kristopher Sanchez: Przede wszystkim bardzo się cieszymy, że firmy nam zaufały i uwierzyły, że możemy im pomóc osiągnąć ich cele. Dzięki współpracy z naszymi amerykańskimi firmami wiemy, że nieważne skąd pochodzi dana firma. Wszystkie stoją przed podobnymi wyzwaniami. Dużo czasu poświęcamy na zrozumienie, w jaki sposób możemy tworzyć dla nich wartość dodaną, być czynnikiem wyróżniającym i pomóc im osiągnąć sukces. Dlatego też zdecydowaliśmy się na współtworzenie tego programu.

Cieszę się, że wspomniałeś, że to już 3 lata naszej współpracy. Dzięki niej mamy pierwszą grupę lubelskich start-upów w Nevadzie. Świetnie było usłyszeć parę minut temu ich feedback nt. programu. Cieszę się, że te opinie były bardzo pozytywne. Z mojej perspektywy bardzo ciekawe jest, jak wiele podobieństw istnieje pomiędzy nami. Często mówimy, że w zależności od tego, skąd jest dana firma, postrzega się ją w różny sposób. Wg mnie jest całkiem odwrotnie. Takie same są wyzwania, podobne sposoby rozwiązywania pojawiających się problemów i wykorzystania potencjałów poszczególnych ludzi w zespole do osiągnięcia zakładanych celów. Uważam, że Nevada jest idealnie zlokalizowana do tego, by pomóc firmom w osiągnięciu tych celów. Potencjał naszych mentorów jest znakomity, jesteśmy usytuowani w sąsiedztwie Doliny Krzemowej, a także mamy partnerów i instytucje bardzo zaangażowane w to, by program osiągnął duży sukces.

Co równie istotne, nasi partnerzy z Województwa Lubelskiego również są zaangażowani i pracują na sukces całego programu. Dzięki naszemu partnerstwu tworzymy dużą wartość zarówno dla firm, jak i obu naszych regionów. Jeśli lubelska firma będzie silna w Nevadzie, zdobędzie część tutejszego rynku, będzie także silniejsza w Polsce. To dla nas ważne, że korzyści są obustronne. Już na etapie tworzenia założeń programu wspólnie ustaliliśmy, że muszą być korzyści po obu stronach Atlantyku. Sukces firm w Nevadzie przełoży się na ich sukces w Polsce.

Krzysztof Buczyński: Czy trudno było namówić Waszych partnerów z Nevady, także tych nowych, do zaangażowania się w program NLAB? Trudno było przedstawić te wartości, które możemy wspólnie tworzyć? Czy nie jest tak, że czasami trudno było namówić ludzi do włączenia się w to działanie biorąc pod uwagę, że Polska sama w sobie, a tym bardziej jeden z jej regionów, może być dla Amerykanów nieco mniej rozpoznawalna? Ciężko było Wam pokazać tą wartość dodaną dla wszystkich stron i namówić do współpracy?

Kristopher Sanchez: Nie, w ogóle. Wiesz dlaczego? Tak jak już wielokrotnie przy innych okazjach rozmawialiśmy Nevada niezwykle silnie odczuła skutki kryzysu gospodarczego. Przez ten kryzys wielu ludzi w naszym stanie, na różnych poziomach – właścicieli firm, pracowników, urzędników, patrzy na pewne kwestie w inny sposób, podchodzi do świata już inaczej. Moim zdaniem u wszystkich widać silną wolę do zaangażowania się w działania na arenie międzynarodowej. Bardzo chcą poznać firmy i to, co robią w innych krajach i innych zakątkach świata. Ludzie bardzo chcą pomóc, widzą tą nowość, a to przecież całkiem nowy program, wręcz unikatowy. Chcą po prostu być jego częścią i zobaczyć jego efekty. Także od nich otrzymaliśmy bardzo pozytywne opinie.

Jesteśmy oczywiście świadomi, że pojawią się możliwości by ten program jeszcze poprawić, ale ogólnie rzecz biorąc w całym stanie, co widzieliśmy zarówno na północy Nevady jak i teraz w Las Vegas, wszystkie środowiska, z którym lubelskie firmy się spotykają, wszyscy ludzie są zaciekawieni, chcą rozmawiać i dostrzegają wartość i możliwości wynikające z bycia częścią programu NLAB

 

 

Tom Wszalek SW14 mentor Nevada NLAB
Tom Wszalek: Wszystkie zaprezentowane modele biznesowe, które są niejako kręgosłupem do dalszych działań, wydają się bardzo kreatywne i mają duży potencjał.

 

Tom Wszalek, Marketing and Management Consultant/Mentor with C-Level Operating Executive Experience

Krzysztof Buczyński: Jakie są Twoje ogólne wrażenia po tym, co usłyszałeś od firm, a także o samym programie. Jak oceniłbyś ich gotowość do wejścia na rynek amerykański?

Tom Wszalek: Jestem pod wrażeniem różnorodności i jakości samych prezentacji firm. Wg mnie ich szanse na sukces są duże. Firmy stoją przed pewnym wyzwaniem, ponieważ internacjonalizacja zawsze wiąże się z koniecznością dostosowania tego, co udało się osiągnąć w jednym miejscu, do specyfiki i wyjątkowości innego rynku.

Wszystkie zaprezentowane modele biznesowe, które są niejako kręgosłupem do dalszych działań, wydają się bardzo kreatywne i mają duży potencjał. Sukces nigdy nie przychodzi łatwo, ale naprawdę mam bardzo pozytywne odczucia. W swoim życiu widziałem mnóstwo prezentacji, zarówno tu w Las Vegas, jak i w innych miejscach, i muszę przyznać, że te były naprawdę dobre. To bardzo ciekawe i różniące się od siebie firmy.

 

 

Darcey Hall GoalDen Solutions mentor Nevada NLAB
Darcey Hall: Jestem podekscytowana, że Nevada stanie się miejscem rozwoju tych niesamowitych firm.

 

Darcey Hall, CEO at GoalDen Solutions

Wielkie dzięki Work in Progress i NeONBRAND za możliwość udziału w dzisiejszym spotkaniu. Świetnie było poznać wszystkich tych Bartków, Marków i Marcinów z Polski i posłuchać ich wystąpień. Mają fantastyczne pomysły i bardzo się cieszę, że dzieje się to w ramach globalnej współpracy. To nie tak, że mamy do czynienia z jednym pomysłem biznesowym z jednego miejsca, lecz z połączeniem idei z różnych części świata.

Fajnie było posłuchać, jak ich pomysły łączą się i ewoluują, więc tym bardziej jestem podekscytowana, że Nevada stanie się miejscem rozwoju tych niesamowitych firm. Świetne spotkanie, doskonałe jedzenie, fantastyczne prezentacje – dziękuję!